Dobro i zło

Nie da się szerzyć moralnych postaw ludzkich bez wspólnego rozumienia pojęcia dobra i zła. Wielu się wydaje, że wystarczy odnieść się do empatii, intuicji, altruizmu lub bogów. Ale wszyscy tak myślący się mylą. Intuicja jest czymś wyćwiczonym, empatia i altruizm są uczuciami zmiennymi w czasie a bogowie (lub bóg u monoteistów) z definicji są istotami których nie da się pojąć a przez to właściwie zdefiniować – w efekcie każdy ma inne wyobrażenie o tych istotach.
Czy więc jesteśmy skazani na wieczny subiektywizm moralny oraz konflikty jakie to rodzi? Śmiem twierdzić, że nie.
Dla mnie moralność jest czymś, co trzeba ciągle sobie odświeżać, ciągle trzeba badać, ciągle trzeba obserwować konsekwencje myśli i czynów i poprawiać rozumienie moralności. Dla mnie osobiście jest to nieodzowny element stawania się dobrym człowiekiem.
Tak więc temat mam na tapecie przez większość mojego życia i po dwudziestu latach mogę powiedzieć, że definicja dobra i zła jest następująca:

Czyste dobro jest gdy jednocześnie: wywołuje pozytywne emocje, intuicyjnie rozumiane przez nas jako dobre (wypoczynek, najedzenie, immersja, błogość, miłość itd.), gdy konsekwencje (również te przyszłe) są korzystne (utrzymanie dobrego zdrowia, powiększenie zapasów jedzenia, zmniejszenie obowiązków, poprawa warunków mieszkaniowych) oraz gdy jest dobrowolne – to jest każda osoba uczestnicząca w danym zjawisku miała realne prawo nie przystąpić w uczestniczeniu w danym zjawisku (przykładowo brak zgody na wywłaszczenie domu nie może skutkować odcięciem od drogi dojazdowej nowymi zabudowaniami, ale może oznaczać że instytucja przestaje inwestować w teren i właściciel domu teraz sam będzie musiał remontować swoją drogę).

Czyste zło jest gdy jednocześnie: są wywoływane złe emocje, chociaż jeden człowiek ponosi stratę (odbiera się mu coś, co już jest w jego posiadaniu) i chociaż jeden człowiek uczestniczy bez dobrowolnych działań (został zastosowany przymus, szantaż, oszustwo itd).

Wszystko pomiędzy to są różne odcienie szarej moralności, które nie są jednoznacznie dobre, ani jednoznacznie złe. Każdy taki przypadek można ocenić tylko znając kontekst sytuacji oraz rozumiejąc konsekwencje tych czy innych decyzji.

Przykładowo jest różnica, jeżeli ktoś po ciężkim tygodniu pracy postanowi się zresetować upijając się ze znajomymi jeżeli nie ma problemów z wątrobą, a w sytuacji, gdy takie problemy ma. W obu przypadkach mamy dwa dobre czynniki, czyli dobre emocje i dobrowolność, oraz jeden zły czynnik, czyli strata. Lecz w pierwszym przypadku stratą jest przepicie kilkudziesięciu złotych i więcej ubrań do prania – czyli coś co można bardzo łatwo i szybko nadrobić. W drugim przypadku do strat dochodzi jeszcze dalsze wyniszczenie wątroby, które – przynajmniej dla obecnego stanu medycyny – są czystą dalszą i znaczącą stratą.

Celowo nie poruszyłem tutaj kwestii prawdy. Ogólnie jestem zdania, że powinniśmy dążyć do prawdy, ale w praktyce świat jest na tyle skomplikowany, że przez większość czasu jesteśmy wstanie efektywnie operować tylko na ogólnikach. Zazwyczaj to wystarcza, bo chociaż większość zjawisk ma dziesiątki jak nie tysiące czynników, tylko od 3 do 10 jest tych dominujących. Co oznacza również że regularnie popełniamy złą decyzję bo nieznany nam czynnik wyjątkowo przekroczył pewną wartość krytyczną. Wtedy potrzebujemy specjalisty, który w tej jednej, jedynej dziedzinie będzie znał tysiące bardzo rzadkich czynników.